Tag: sandbox

  • 3. Polecenie na weekend: Core Keeper

    3. Polecenie na weekend: Core Keeper

    Jeśli nie wiesz co zagrać w ten weekend do polecenia mamy:

    Core Keeper

    Core Keepera najlepiej porównać do Terrari z innej perspektywy, gdyż tak samo skupia się na swobodzie eksploracji gracza dając ci otwarty świat, masę przedmiotów do znalezienia i wytworzenia, szczyptę budownictwa by zadomowić się w świecie i główny progres gry skupia się na walce z bossami. Grać można samemu lub w coopie do 8 graczy

    Grę rozpoczynasz od wygenerowania świata i stworzenia postaci gdzie poza wyglądam możemy wybrać startowe bonusy, które będą miały wpływ najwyżej na pierwszą godzinę gry. Twoja postać budzi się w komnacie z czterema wielkimi posągami po tym jak została przymusowa przeteleportowana i są one jedyną wskazówką i początkowym celem jaki mamy.

    Core Keeper z początku jest grany jak każda gra typu survival zbierasz podstawowe surowce, budujesz bazę do składowania wszystkiego co warte ze wszystkimi stołami rzemieślniczymi na których wytworzysz przedmioty które pomogą ci w walce i eksploracji. System głodu wymusi także wybudowanie na graczu farmy by ten mógł zapewnić sobie łatwy dostęp do jedzenia które daje przeróżne wzmocnienia.

    Podziemia są wypełnione potworami co wymaga od nas broni by się bronić, a opcji do wyboru jest w miarę sporo. Standardowe Miecze,sztylety, łuki, kusze, magia także możliwości przywoływania i nie jest to oczywiście wszystko łącznie 71 różnych broni które mogą zostać ulepszone. Twoja postać posiada także 12 różnych kategorii w których może zdobywać także lvl za co dostaniesz punkty do wykorzystania w drzewku kategorii by otrzymać pasywne bonusy. Doświadczenie w kategoriach zdobywasz za wykonywanie czynności związanych z kategorią.

    Główną atrakcją natomiast są tak zwani tytani czyli najprościej mówiąc kolosalne bosy zaczynając od wielkiego szlamu po wielkiego czerwia który przebija się przez podziemia tworząc szybciej nowe tunele niż jest to możliwe. Walka z nimi wymaga więcej uwagi niż normalne potwory, ale oferują one przedmioty które możemy zdobyć tylko jeśli zostaną one pokonane. Nasz progres też jest mocno związany z nimi i nadają sens wędrowania coraz głębiej w nowe miejsca by znaleźć to jeszcze rzadsze przedmioty by móc się z nimi zmierzyć.

    Core Keeper jest także obecnie na promocji na Steam -40% więc jest to dobra okazja jeśli szukasz nowej piaskownicy do eksploracji. Ze swojej strony mocno polecam grę.

  • Watch Dogs Legion – Krytyczne Spojrzenie Fana Marki

    Watch Dogs Legion – Krytyczne Spojrzenie Fana Marki

    Długo zabierałem się do tej recenzji. Obiecuje, ze postaram się być obiektywny co do niej.  

    Mechaniki ciekawe i świeże. Z hakerpunka zrobili cyberpunka. Londyn wygląda świetnie. Stracony potencjał. Sam wątek poboczny (jeśli tak to można nazwać) jest w miejsach o wiele lepszy niż główny. Protagoniści brak (dodatek Bloodline to naprawia), Antagoniści… Ten główny średni, Ci których poznajemy w trakcie o wiele ciekawsi, jednak nadal za bardzo płytcy i przerysowani.  

    Recenzja ogólna, czyli jak bardzo mnie zawiedli. 

    Nie będę kłamał, że moje uczucia o dodatku Bloodline są mieszane. Ale w tej narzekaninie recenzji będę pisać o samym Watch Dogs: Legion

    Zaczynamy od agenta Tomka, w sensie od kogoś z MIT5? MIT6?, na potrzeby mojej recenzji, będę nazywać go agentem Tomkiem i tak, w prologu umiera (a może nie?). Szkoda, bo mógłby być fajnym protagonistą (a może jest antagonistą?). Tyle pytań i tyle niewiadomych.  

    I zaczynamy od zbierania drużyny i szukania najlepszych członków naszego redteamu. 

    I tu jest ok. Wiemy z czym to się gryzie. Misja i rekrutacja (są też inne sposoby na rekrutacje, ale to może kiedyś). 

    Cała gra próbuje nas przekonać, że randomy (przypadkowe osoby) są ważniejsze niż ktoś z kim się zżyliśmy. Ta gra jest świetna a zarazem tragiczna. Brakuje tu zaangażowania emocjonalnego. Do bohaterów nie czuję się sympatii. Relacje pomiędzy członkami twojego zespołu są, a właściwie ich nie ma, już mniej płytkie są dwa boty kłócące się ze sobą.   

    Drony, pszczoły, szpiedzy – Ciekawe mechaniki i zastosowania, ale coś poszło nie tak. Brakuję tu mechaniki towarzyszy i relacji pomiędzy sobą. 

    I nawet twoja BABCIA (bo tak reklamowali te grę) może być hakerem i matka też, czyli jak można zrekrutować mamusie (która jest w twojej okolicy). I ciekawy pomysł, ale jednak coś się mi tu gryzie.

    Londyn wygląda dobrze. Miasto żyje i naprawdę przyjemnie się jeździ po nim. Fabuła główna jest dobra. Antagoniści przerysowani, ale nie są jakoś źle napisani. Niektóre wątki fabularne, są świetne, a niektóre przeciętne a nawet złe.  

    Jest ok. W radiu grają przyjemne utwory. 

    Gra różni się bardzo od poprzednich części. Ciekawy eksperyment, który nie wypalił. Można ograć, nie jest zła, ale jakby nie powstała, to Watch Dogs by nie ucierpiał, nawet by zyskał. 

    Ciekawostka Legion ma swój komiks i książkę (nie mylić z mangą)

    https://www.ubisoft.com/en-us/game/watch-dogs/legion/news-updates/22mhDFQlpEkl6UxCQ7EHFL/new-watch-dogs-legion-books-available-now